5 rzeczy których nie wiesz o swoim nastoletnim dziecku

boy-1284509_1280Rodzice często żyją w błogiej nieświadomości co do życia swoich dzieci. Uważają, że skoro ich pociecha nie wykazuje jakichkolwiek niepokojących sygnałów, mogą spać spokojnie. W końcu wychowali go na odpowiedzialnego człowieka, który za każdym razem pyta czy może wyjść do kolegi i wrócić przed 23. Nie ma więc jakiejkolwiek możliwości, aby wplątał się w złe towarzystwo, a już tym bardziej brał narkotyki. Rzeczywistość jest jednak dużo bardziej brutalna i rodzice często powinni mieć oczy dookoła głowy, jednak nie okazując zbytnio przerażenia. W niektórych przypadkach możesz jedynie obserwować, trzymając w dalszym ciągu rękę na pulsie. W innych reaguj zdecydowanie, ponieważ tylko dzięki Tobie dziecko może uniknąć popełnienia błędów, które mogą zaważyć na jego przyszłym życiu.
Pierwszy papieros
To zdecydowanie najczęstszy problem, którego rodzice nie dostrzegają u swoich nastoletnich dzieci. Każdy był kiedyś młody i chciał spróbować wszystkiego, co zakazane i modne. Wśród znajomych Twojego dziecka przynajmniej kilka osób wygląda dużo dojrzalej niż jest w rzeczywistości. Z pewnością nie mają oni problemu z kupnem alkoholu w sklepie, a więc tym bardziej z papierosami. Dzieciaki są ciekawe tego, jak smakują papierosy i co fajnego widzą w nich ich rówieśnicy i dorośli. Często biorą tez przykład z rodziców, którzy w domu palą na ich oczach. Nic więc dziwnego, że coraz więcej młodzieży w wieku od 15 lat zaczyna nałogowo palić papierosy. Twoje dziecko z pewnością też już próbowało, lub przymierza się do tego, chociaż za uszami gdzieś wciąż ma Twój głos i widzi ten karcący wzrok, dlatego wciąż się powstrzymuje. Teoretycznie nie masz na to wpływu, ponieważ nie będziesz go kontrolować przez 24 godziny na dobę. Jeśli szukasz rozwiązania, istnieje tylko jedno. Szczerza rozmowa.
Pierwszy partner
Tym razem mowa jedynie o pierwszym chłopaku lub pierwszej dziewczynie, jednak do kwestii seksu dojdziemy za chwilę. Nastoletni wiek to czas, kiedy dzieci zaczynają pierwszy raz zakochiwać się nie na żarty. Niestety wiele z tych miłości szybko przemija, a pozostają jedynie łzy i złamane serca. Na zawsze będą również obecne w ich głowach wspomnienia, dlatego ważne, abyś poznał tę osobę, by wiedzieć jaki wpływ ma na Twoje dziecko. Bliskość rodzica i dziecka będzie tutaj bardzo ważna, bowiem w przeciwnym razie nie masz nawet kszty szansy na informację na temat potencjalnie wiszącego w powietrzu przyszłego związku swojego dziecka.
Pierwszy pocałunek
Jeśli jest związek, będzie tez i pocałunek. W błogiej nieświadomości żyją najczęściej matki, które wciąż żyją w przeświadczeniu, że ich dzieci są jeszcze tak malutkie, że oglądają wciąż bajki animowane w telewizji. Pocałunek to nic złego. Przypomnij sobie swoje pierwsze wspomnienia z tym związane, a z pewnością uśmiechniesz się sam do siebie. Należy jednak trzymać rękę na pulsie, ponieważ od pocałunku do kolejnych kroków jest bardzo niedaleko.
Pierwszy seks
Mówi się, że to dziewczęta znacznie szybciej rozpoczynają inicjację seksualną od chłopców. Mają jednak starszych partnerów, więc reguła by się potwierdzała. Coraz częściej jednak słyszy się, że to dzieci mają dzieci. Czy jest w tym wina rodziców? Z pewnością tak. Brak rozmowy, poznania chłopaka lub dziewczyny swojego dziecka, może skutkować tym, że nie przeprowadzimy z nim rozmowy o antykoncepcji. Dziecko często zbyt szybko chce się stać dorosłe i kompletnie nie zdaje sobie sprawy z konsekwencji jakie niesie ze sobą współżycie.
Pierwsza używka
Najczęściej zaczyna się od marihuany i na niej też się kończy. To najbardziej dostępny środek w Polsce i zaręczamy, że Ty lub Twoi znajomi również mieli okazję palić słynnego „skręta”. Twoje dziecko również ma szansę wejść w towarzystwo, które popala trawkę i będzie chciało spróbować. Czy możesz zareagować? Zdecydowanie tak! Rozmawiaj z dzieckiem na temat używek, oglądajcie programy w których pokazywane są skutki uzależnień. Dziecko musi być świadome, że jeden „buch” może nieść za sobą kolejne. Następnie przyjdzie chęć na spróbowanie czegoś nowego, bo „maryśka” już nie daje tego co kiedyś.

Dodaj komentarz